Księgarnia

Kto odczaruje księcia

Baśniowy Wędrowiec

Baśniowy Wędrowiec Jaś otworzył senne oczy i nagle przestraszył się - nie wiedział gdzie się znajduje. Nigdy przedtem mu się to nie zda­rzyło. Każda planeta w Wybaśnionych Światach miała swój sposób bu­dzenia Wędrowca. Tym razem Jaś obudził się sam.

Rozejrzał się po mrocznym wnętrzu - dziupla dużego drzewa - nie kojarzyła mu się z żadną szczególną planetą. Często sypiał w starych drzewach, ponieważ zsyłały dawno prześnione sny - z czasów, gdy nikt nie potrafił ich zapamiętać. Dzięki nim Jaś zdobył sobie sławę najlep­szego tłumacza snów w Wybaśnionych Światach.

Wyjrzał na zewnątrz. Widok był znajomy. Ponad ciemną linią lasów rysowały się strzępiaste góry oświetlone wschodzącym krążkiem słońca. Jaś zachwycił się urodą krajobrazu i nagle zamarł z przeraże­nia, gdy jego wzrok trafił na iglicę skalną - na szczycie nie było trumny. Jaś natychmiast zrozumiał, gdzie się znajduje - na baśniowej planecie Śnieżce, nie obudziły go kolorowe promienie słońca, rozszczepione przez kryształowe wieko trumny.

W południe będzie tędy przejeżdżał książę - nie ujrzy Śnieżki i nie pokocha jej. Co się wtedy stanie? - pomyślał zrozpaczony. - Bez ich miłości zapadną się góry i wyschną rzeki, a krasnale przeniosą się do innej bajki. Planeta przestanie istnieć.

- Co mogę zrobić ? - wyszeptał zbielałymi wargami. - Muszę mieć czas - jak go zatrzymać?

Jaś odsznurował swój wypłowiały worek podróżny i wyciągnął z nie­go zniszczoną mapę Wybaśnionych Światów. Chwile spędzone nad nią zaliczał do najbardziej fascynujących - wyobrażał sobie ciekawych lu­dzi, niesamowite przygody, cudowne krajobrazy. Odprężył się. Wodził palcami po kolorowych gwiazdach, a słowo czas nieustannie kołatało mu po głowie. Zauważył, że jego ręka ciągle powraca do różowej gwiazdy, z którą nie łączyły go żadne wspomnienia, ponieważ nigdy na niej nie był. Jedynie jej kolor kojarzył mu się z zatartym obrazem dziewczynki w sukience o takiej samej barwie. Pamięć przywoływała go z czasów, gdy jeszcze nie był Baśniowym Wędrowcem. Bawił się wtedy z takimi małymi dziećmi jak on w piaskownicy. Nagle pojawiła się wśród nich duża dziewczynka w różowej sukience. Znali ją z widzenia, ponieważ przeważnie bawiła się sama. Podeszła do każdego dziecka i powiedziała patrząc mu prosto w oczy: skała - niemowa. Jak za dotknięciem różdżki dzieci zastygały w dziwacznych i niewygodnych pozach. Jaś z łopatką uniesioną do góry słyszał jej krzyk wielokrotnie powtarzany: zwalniam, zamawiam do jutra, ale nie mógł się ruszyć z miejsca, podobnie jak jego koledzy. Na szczęście trwało to niedługo. Zaraz przybiegła matka Jasia, która dotknięciami ciepłej ręki i pocałunkami zdjęła czar ze wszystkich dzieci.

Obraz z przeszłości zniknął, a ręka Jasia ciągle tkwiła przy różowej gwieździe. Teraz już wiedział, że tam właśnie poleci.

Jaś wygramolił się z dziupli i wskoczył do stojącej pod drzewem rakiety, całej pokrytej pazłotkami po czekoladzie.

- Mocą magicznego słowa wzywam cię Pozłacana Strzało leć na różową planetę.

Rakieta wzniosła się bezszelestnie.

Cena: 12.00zł Ilość sztuk: